funny sex

Empatia, czyli co decyduje o sukcesie zespołów

By dobrze się rozumieć

 

Co decyduje o tym, że jeden zespół radzi sobie świetnie, osiąga dobre wyniki, a w drugim, złożonym z osób o podobnych umiejętnościach i kompetencjach, współpraca zupełnie się nie klei? Empatia! – wynika z badań.  Czym zatem jest w biznesie i czy można ją w zespołach rozbudzić?

 

Każdy z nas jest empatyczny. Oto dowód. Wyobraźmy sobie scenę. Oświetlona jasnymi reflektorami, wokół liczna publiczność. Na scenę wychodzi młoda kobieta. Ma tremę. Staje na środku, w świetle reflektorów i zaczyna mrużyć oczy. Co robi publiczność, a przynajmniej ta z pierwszych rzędów? Też mruży oczy. Dlaczego? Bo jesteśmy empatyczni, wczuwamy się w to, co czuje kobieta. A odpowiadają za to neurony lustrzane – komórki nerwowe umiejscowione w korze motorycznej płata czołowego oraz korze ciemieniowej. Odkryte przypadkiem przez naukowców na przełomie lat 80-tych i 90-tych, odpowiadają w dużej mierze za nasze relacje społeczne. I za to, na ile rozumiemy innych, potrafimy wyczuć ich potrzeby.

To bardzo ważna umiejętność w biznesie. Tym bardziej, że to właśnie zespoły, w których pracownicy są otwarci i wykazują się dużą empatią, osiągają lepsze wyniki.

 

Lady Geek i Arystoteles też o empatii

 

Jak dowodzą badania londyńskiej firmy konsultingowej Lady Geek (Lady Geek Global Empathy Index), firmy o wysokim wskaźniku empatii, osiągają  wyższe zyski. Dotyczy to zarówno gigantów, jak Microsoft, Google czy Procter&Gamble, którzy przodują w rankingu, ale także małych i średnich firm.

Lady Geek przygotowuje ranking od kilku lat. Agencja ocenia „wyczucie” firm i relacje między pracownikami na podstawie ankiet wypełnianych przez szefostwo, kierowników i pracowników. Rozmawia z klientami i analizuje portale społecznościowe (m.in. reakcje firmy na różne sytuacje, wpisy, interakcje z potencjalnymi klientami w social media). Z rankingu wynika, że 10 pierwszych firm – z najwyższym poziomem empatii – zarabia o 50 proc. więcej niż 10 firm ocenionych najniżej. Jak mówią autorki rankingu, nie są tym faktem zdziwione. I zachęcają do uświadamiania firmom, że to empatia przekłada się na efektywność oraz osiągane zyski.

Opinie te są zbieżne z wynikami badań pod kryptonimem „Arystoteles”. To wielki maraton badawczy prowadzony przez Google, który miał odpowiedzieć na pytanie „Jak stworzyć idealny zespół?” Co sprawia, że jedne grupy dobrze współpracują i osiągają wyniki, a innym współpraca się nie klei?

Pracownicy Google przebadali 180 zespołów. Sprawdzali motywację, kompozycję ról w zespole, zbieżność zainteresowań pracowników, sposób spędzania czasu poza firmą, wykształcenie, a także skład zespołu pod względem typów osobowości (ekstrawertycy, introwertycy).

Wynik? Nie ma wzoru na team idealny. Badane zespoły pracowały z bardzo różną efektywnością – mimo zbliżonych kompetencji, cech, podobnych osobowości. Ale jedno dało się zauważyć. Lepiej pracowały zespoły, w których było zaufanie, szacunek, i przede wszystkim zrozumienie, czyli empatia! To wtedy ludzie czują się komfortowo, są otwarci. Nie obawiają się, że ktoś się obrazi, spojrzy wilkiem, że coś zostanie „źle odebrane”. W konsekwencji nie boją się wyrażać opinii, przedstawiać nowych pomysłów.

 

Jak budować empatię w zespołach?

 

Skoro empatia jest taka ważna, to czy mamy wpływ na to, jaki jest jej współczynnik w zespole? Tak. Empatia – choć nie kojarzy się z biznesem – jest twardą umiejętnością, którą można wypracować. Steve Jobs radził, by… czuć. On sam potrafił czasem zrezygnować z badań marketingowych na rzecz „przyglądania się światu, rozmów z ludźmi, obserwacji i słuchania”. Tylko wtedy możemy „wejść w buty” innych, zrozumieć ich potrzeby.

W biznesie empatia to zdolność przyjęcia sposobu myślenia innych ludzi, spojrzenia na dany temat czy sytuację z ich perspektywy. Jak to budować? Uczyć się słuchać. Słuchać kolegów z pracy, klientów, przełożonych. Aktywne słuchanie wzbudza zaufanie współpracowników. W konsekwencji wytycza drogę do atmosfery otwartości.

Podczas wspomnianych badań o nazwie Arystoteles, jeden z koordynatorów pokusił się o eksperyment. Zwołał spotkanie zespołu, by podyskutować o dalszych przedsięwzięciach. Poprosił jednak, by na początku każdy z członków zespołu powiedział coś o sobie – coś, czego inni nie wiedzą. On zaczął pierwszy – wyjawił informację o swoich kłopotach zdrowotnych. Po chwili, ktoś inny zwierzył się, co jest dla niego w życiu ważne. Grupa zaczęła się dobrze komunikować. W perspektywie czasu stała się bardziej empatyczna – pracownicy potrafili patrzeć na sprawy z rożnych perspektyw – swojej, kolegów, klientów i szefostwa.

Badająca empatię prof. Ania Williams Woolley na łamach „Nature” do otwartości i umiejętności słuchania dodaje „równą dystrybucję w turach konwersacyjnych”. Czyli po prostu lepiej pracują te zespoły, w których każdy podczas spotkań zabiera głos, każdy może się wygadać – warto o to dbać.

Na wzrost empatii wpływa też etyka – to z kolei wykazały badania przeprowadzone na  Uniwersytecie w Ohio. W firmach, w których menadżerowie zachowują się etycznie i etyka wpisana jest w kulturę zachowań, empatia pracowników jest na wyższym poziomie.

Podsumowując, warto pielęgnować tradycje firmy, dbać o zasady etyczne. Włączać pracowników w dyskusje, dać mówić i słuchać. I niekoniecznie przejmować się, gdy pracownicy ucinają sobie miłą pogawędkę. Może właśnie rośnie ich zespołowa empatia.

Komentowanie wyłączone.

parejita cogiendo en el parque por la noche.xxx tube